[109.] Złap mnie, jeśli potrafisz!

Czas biegnie, biegnę i ja!
Październik zbliża się do nas coraz większymi krokami, a ja nie miałam jeszcze okazji podzielić się z Wami moimi sportowymi wspomnieniami. Życie bez jedzenia jest niemożliwe, a bez aktywności fizycznej – puste i smutne. Dlatego warto korzystać z tego drugiego, zaraz po uśmiechu, darmowego sposobu na szczęście.
W mijającym miesiącu sięgałam po niego bardzo często i to w różnych odsłonach. Przede wszystkim regularnie ćwiczę z aplikacją NTC+ (miałam opisać ją tutaj, ale wyszedł za długi post, więc wrócę do niej następnym razem).

Siła, którą wypracowałam ćwicząc z aplikacją, była nieoceniona podczas 3. wspaniałych imprez.

Wrzesień rozpoczęłam od biegu, które ma szczególne miejsce w moim biegowym sercu.

4.09. stawiłam się w Łazienkach Królewskich na Samsung Irena Women’s Run. Choć przez wiele miesięcy nic na to nie wskazywało, organizatorzy zadecydowali  o przeprowadzeniu 7. edycji. Bardzo się ucieszyłam na tę informację, ponieważ to właśnie w tej imprezie, rok wcześniej, zadebiutowałam. Tegoroczną edycję z wcześniejszą, łączyła jedynie upalna pogoda. Inny był natomiast termin, moje doświadczenie oraz uzyskany czas, ale przede wszystkim, tym razem biegłam z przyjaciółmi!

Kolejną okazją do wskoczenia w sportowe buty, była charytatywna sztafeta zorganizowana przez PKO BP. 17.09. w 12 miastach Polski, dokładnie o godzinie 11:30, rozpoczęła się wspaniała rywalizacja pomiędzy 5-osobowymi drużynami (ja reprezentowałam SLOW SPORT, w składzie Anna Dakowska, Natalia Kielak, Karina Terzoni oraz Łukasz Maruszak). Walczyliśmy o to, aby
w ciągu godziny przebiec jak najwięcej okrążeń.

Uwierzcie mi, już po pierwszym miałam dość i byłam gotowa przesiedzieć resztę biegu na trybunach. Podobnie myślałam po każdym z 7 kółek. Po co się więc męczyć? Dla medali? Nie, tym razem stawka była znacznie wyższa. 1 okrążenie to 1 posiłek, ufundowany przez PKO, dla najbardziej potrzebujących dzieci!

Jak na tle całego wydarzenia wypadają  moje rundki po bieżni, na warszawskim AWF? Przyznaję, szału nie ma. Ale spójrzcie na to tak: ekipa SlowSport, choć nie najmocniejsza, dorzuciła do stawki 32 okrążenia (najlepszy wynik w Warszawie to 48!). W każdym z 12 miast mogło wystartować 70 drużyn. Dodatkowo już podczas zapisów, każdy z nas deklarował kwotę, którą chce dorzucić do zbiórki. Uwaga, efektem 2. Biegu Charytatywnego PKO są blisko 633 tysiące złotych, które zostaną zamienione na posiłki! Brawo my, Brawo Polacy!

Ostatnia impreza, w której wzięłam udział, to wczorajszy 38. PZU Maraton Warszawski. Nie, nie, nie przebiegłam 42km! Wystartowałam natomiast w organizowanym, przy okazji tego wydarzenia, biegu na piątkę. Nazwa zdradza nie tylko dystans, ale również ocenę, którą mogłabym wystawić Organizatorom! Wszystko było na najwyższym poziomie; od imprezy towarzyszącej odbiorowi pakietów startowych, po doskonałą logistykę i wspaniałych Wolontariuszy (wśród nich kochana Ania Dakowska, z Endorfinowego Teamu). Naprawdę przybijam piąteczkę!
Trasa, prowadząca przez piękne ulice Warszawy oraz błękitne niebo i słońce, sprawiły, że przeżyłam wspaniałą niedzielę.

Na koniec apel:

Obywatele i obywatelki,
możecie nie lubić biegania (tak jak i ja przez 20 lat), ale nie rezygnujcie z aktywności fizycznej. Wybierzcie taką, która daje Wam najwięcej radości: jazda na rowerze, rolkach, spacery, pływanie, taniec i nie bójcie się przedawkować, płynących z nich endorfin.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz