[100.] Stówa, która zmieniła moje życie

100. Przyznam, że długo się zastanawiałam jak zacząć ten wpis i w sumie wciąż nie wiem, co mądrego powinnam powiedzieć.  Zwracam się do Was już po raz setny! Niby jest to jedynie zwykła liczba, jednak kryje ona wiele dni, emocji i wydarzeń. 

Kiedy sięgnę pamięcią do pierwszego posta, aż trudno mi uwierzyć, ile rzeczy się pozmieniało. Choć może powinnam powiedzieć, jak niewiele jest takich samych!
Przede wszystkim, dziękuję! Dziękuję że jesteście, bo to właśnie Wy napędzacie mnie do działania. Widząc, że odwiedzacie moją kuchnię i korzystacie z przepisów, czuję że to co robię ma sens.

No dobrze. Postanowiłam sobie jednak, że nie będzie bardzo patetycznie. Nie zrobię podsumowania wcześniejszych przepisów ani postów (mogliście zobaczyć je przy okazji 1. urodzin bloga).

Chcę natomiast podzielić się z Wami zdjęciami z ostatnich wydarzeń sportowych, w których brałam niedawno udział – a których nazbierało się całkiem sporo.



W pewnym momencie na stronie zaczęły dominować wpisy poświęcone bieganiu i fitnessie. Niezaprzeczalnie aktywność fizyczna jest (od kilkunastu miesięcy) istotną częścią mojego życia, dlatego też przewija się ona pomiędzy tematami kulinarnymi. Chciałam jednak dać Wam możliwość złapania oddechu i odpoczęcia od sportu. Teraz, kiedy od ostatniego postu poświęconego tej tematyce, minął już ponad miesiąc, mogę powrócić do niej z czystym sumieniem.

Jak już tutaj wspominałam, uczestniczę przede wszystkim w darmowych treningach. W Warszawie jest ich naprawę ogromny wybór i często aż trudno się zdecydować, na który z nich się wybrać. Zazwyczaj kieruję się kilkoma kryteriami: jaki to trening; kto go prowadzi i czy na miejscu spotkam kogoś ze swoich fit freaków?I tak, w ostatnich tygodniach brałam udział głównie w zajęciach Nike Training Club oraz Nike Running Club.


W NRC uczestniczyłam po raz pierwszy, ponieważ dotychczas unikałam spotkań stricte biegowych. Dlaczego?! Sama zachodzę w głowę. Było wspaniale. Doskonałej zabawy nie pokrzyżowała nam nawet ogromna ulewa, która nadeszła wraz z burzą. Biegaliśmy, skakaliśmy, śmialiśmy i bawiliśmy się jak dzieci! Piątkowy wieczór, ponad osiemdziesięcioro dorosłych mężczyzn i kobiet a do tego przedszkolna zabawa “w gąski”, gofry z bitą śmietaną i zimne ognie. Młodość nie ma wieku!


Natomiast w sobotnie południa, wybieram się do Baru ISKRA, gdzie dzielnie mierzę się z treningami NTC. Ostatnie dwa były prowadzone przez jedyną i niezastąpioną Lidię Zamyłko. Upał? Deszcz? Błoto? Nie ma wymówek, ćwiczymy i ciśniemy do końca! 🙂




Na koniec zarzucę złotą myślą, to ładnie zamknie taki okrągły wpis 😀 A tak na poważnie, Kochani w życiu nie wiele zależy od nas, dlatego jeśli jest już coś, o czym możemy sami decydować, to róbmy to! Bywa do bani i wszystko się wali. Podejmijcie jednak tą trudną walkę i spróbujcie się uśmiechnąć. Radość z życia, jakie by ono nie było, to jedyne co nam zostaje. Drugiego przecież nie dostaniecie. Dlatego róbcie rzeczy, które Was cieszą i spędzajcie czas z ludźmi, którzy Was uskrzydlają. Wampirom energetycznym mówmy NIE!

Na koniec ściskam mocno moje fitnessowe partnerki: Anię i Karolinę z Endorfinowego Teamu, Karinę ze Slow Sport, a także Natalię, Agnieszkę, Maję i oczywiście Lidkę Zamyłko!

Zobacz także: Teraz będzie już tylko łatwiej, mój coming out

Print Friendly, PDF & Email

2 myśli na temat “[100.] Stówa, która zmieniła moje życie

  1. Jestes taka chudziutkaa! nie chce bac niemila ale czy taka niedowaga jest zdrowa? gospodarka hormonalna i takie tam, slyszlam ze to sie zaburza przy niedowadze

    1. Rzeczywiście chudzina ze mnie, jednak taka już moja uroda. Były próby nabrania ciałka, ale zwykle mało skuteczne. Mogę Cię jednak uspokoić, że jestem pod opieką specjalisty, chociażby dlatego, że mam Hashimoto 🙂

Dodaj komentarz