[91.] Ja-Gryzki i lecisz dalej!/ Refuel your energy!

Wiecie jakie weekendy lubię najbardziej? Te po których mam ochotę odpocząć! Zawsze z niecierpliwością czekam na zbliżającą się sobotę i niedzielę, kiedy wiem że będzie się działo.
Do takich weekendów, należał właśnie ten. Mój rozkład jazdy wyglądał następująco; sobota-rano joga a po południu otwarte treningi na Polach Mokotowskich, niedziela-wypad za Warszawę z ekipą ForPro. Miało być dużo sportu, dużo zabawy i jeszcze więcej kresek na termometrach. A jak było?

Sobota rozpoczęła się, zgodnie z planem, od jogi w strefie Pop Up Store Reebok w Złotych Tarasach. Punkt 11, w już 30 stopniowym upale, rozpoczęliśmy zajęcia z moją ukochaną Karolina Erdmann z YogaBeat. Choć przewidziany zestaw nazywał się RELAX, nie dajcie się zwieść nazwie. Jak zawsze było intensywnie, bo poprzeczkę podnosiło nam palące słońce. Jednak nie ma, że boli! Nim się spostrzegłam minęło 60min i cali mokrzy robiliśmy potreningową fotę.
Z Tarasów pojechałam do domu, żeby się przebrać i zjeść lunch. O 13 zwarta i gotowa wyruszyłam w stronę Pola Mokotowskiego, gdzie chwilę wcześniej wystartował Glamour Fitness Challenge powered by Zalando. Niestety ledwo oddaliłam się od mieszkania, byłam zmuszona zawrócić. Spotkała mnie bardzo niemiła niespodzianka, która wymagała ode mnie składania zeznań na policji.
Idealny dzień zamienił się w farsę, a endorfiny w płacz. Kiedy załatwiłam już wszystkie formalności była pozbawiona całej energii.
Wiedziałam, że w tej sytuacji pomóc mi może jedynie TRENING. Ponownie przebrałam się w strój, chwyciłam matę i spóźniona 3h, dojechałam na Pole Mokotowskie. 
Na miejscu nie zastałam wielu osób. Wszyscy chowali się przed upałem w domach lub w chłodzonych lokalach, oglądali mecz naszej reprezentacji. Z ludźmi czy bez, czekała mnie masa atrakcji: m.in. strefa jogi, rowerki, hantle, Ministerstwo Dobrego Mydła a nawet trampoliny, na których mogłyśmy zrobić sobie zdjęcie 180 stopni!
Niestety większość treningów, w których planowałam wziąć udział, odbyła się wcześniej. Ominął mnie m.in. trening z Kasią Wolską, Kasią Dziurską oraz Anią Kozłowską. Postanowiłam więc skorzystać z tych, które zostały – OH Twerk&Wine i OH Flex&Szpagat.
Przyznaję, że miałam ogromną frajdę z twerku. Nie dlatego, że tak doskonale “kręciłam bioderkami” do energicznej muzyki – wręcz przeciwnie! Bardzo bawił mnie fakt, że choć nasza trenerka tak pięknie twerkuje, ja zdecydowanie nie mam czym ją naśladować 🙂
 
Następne zajęcia były typowo rozciągające. Spokojne i dość typowe. Natomiast po nich, na scenie pojawiły się Siostry Bukowskie. Kiedyś już o nich słyszałam, dlatego z ciekawości postanowiłam wziąć udział w treningu. Jak dla mnie był to taniec przeplatany ćwiczeniami. Fajne, choć zdecydowanie bardziej lubię NTC oraz energiczne cardio.
Zwieńczeniem imprezy był bieg na 1,75km. Choć na FB swoją obecność deklarowało ponad 200 osób, na starcie stawiło się z 15? Zdecydowanie pogoda pokrzyżował plany.
Po przekroczeniu mety przeszliśmy do strefy jogi. Tam, moja druga (a chronologicznie-pierwsza) ukochana Joginka, Joasia Kołyszko-Tomasik, ze szkoły jogi Shakti, zadbała o to, żebyśmy się dobrze rozciągnęły po biegu.
Pudełeczka na treningi: Owsianka z orzechami włoskimi, marchewką i żurawiną suszoną,
oraz Sałatka Superfoods
Całe wydarzenie oceniam bardzo na plus! Organizatorzy zadbali nie tylko o świetne treningi i wystawców (np. Ministerstwo Dobrego Mydła prowadziło warsztaty, w których każdy mógł przygotować własny peeling). Równie wspaniałe okazały się pakiety biegowe i inne gadżety. Oprócz koszulki do biegania, otrzymałam również bidon GymHero, torbę Zalando, olejek malinowy, pyszny napój Vigo Kombucha oraz różne ciekawe suplementy a nawet zapachowe kuleczki do prania.
Do domu wróciłam około 20. Byłam przepełniona endorfinami i dzięki ludziom, których spotkałam na miejscu, po południowe wydarzenia straciły negatywną moc rażenia 🙂 Na wieczór planowałam jeszcze Wianki nad Wisłą, jednak zrezygnowałam. W końcu rano trzeba było wstać, żeby wyruszyć do Sochocina!

Być może zapytacie czy aby wykonać trening, konieczne jest wyjechanie 80km od Warszawy. Oczywiście nie jest, ale skoro jest okazja to trzeba z niej skorzystać. Organizatorami naszej wycieczki był warszawski sklep ForPro (ul.Myśliwiecka 4). To właśnie pod nim, w niedzielę rano, stawiłyśmy się gotowe do drogi. Po sprawdzeniu obecności przez trenerki, Kasię Witkowską i Anię Kozłowską, 46 Pań zapakowało się do autobusu. Wierzcie lub nie, ale znów poczułam się jak na wycieczce szkolnej! Nie było jednak nieprzyjemnych uwag nauczycieli (nie łazić po autobusie!) ani szeleszczących opakować z paluszkami i chipsami. Dominowały za to stroje sportowe, zdrowe przekąski i niekończące się rozmowy o nowych akcesoriach lub nowinkach kulinarnych. Słowem – prawdzine fit freaki <3

Około południa dojechaliśmy do Hotelu Bonifacio Spa&Sport. Na miejscu czekały na nas konie, baseny, korty tenisowe, rowery i mnóstwo zielonej przestrzeni. Aha i jeszcze odpoczywający tam piłkarze Lecha Poznań 😀
Zaraz po wyjściu z autokaru, przebrałyśmy się w stroje sportowe i ruszyłyśmy na zewnątrz. Plan był prosty – najpierw się męczymy, żeby dopiero później mieć po czym odpoczywać. Termometry w cieniu wskazywały 35 stopni. Mimo tego, żadna z nas się nie poddała i dzielnie wykonywała ćwiczenia pokazane przez Trenerki. 
Po dość krótkim, ale intensywnym treningu ponownie poszłyśmy się przebrać – jednak tym razem w bikini! Tak naprawdę w tych strojach spędziłyśmy najwięcej czasu. Pływanie, opalanie, odpoczywanie – w tych 3 słowach najłatwiej opisać kolejną godzinę. Nawet późniejszy acqua aerobik dostarczył nam więcej zabawy niż wysiłku. Następnie dziewczyny, które wykupiły sobie posiłek, poszły na lunch. Ja byłam uzbrojona w swoje pudełeczka, więc zabrałam się za jedno z nich – zmodyfikowaną sałatkę Superfoods (tym razem bez szparagów).

Chociaż w planach miałyśy jeszcze bieganie, jazdę na rowerach i konno, pogoda pokrzyżowała nam plany. Zaczął padać intensywny deszcz a niebo zakryły czarne chmury. Po krótkiej naradzie, postanowiliśmy wracać do Warszawy.
Podobnie jak sobota, niedziela miała być bardzo aktywnym dniem. Ostatecznie przeważył wypoczynek, ale w najmniejszym stopnie nie żałuję. Spędziłam miło czas, ze wspaniałymy Kobietkami. Dotychczas większość z nich kojarzyłam z treningów NTC i stron na FB. Teraz znam je osobiście i czuję się częścią świetnej Ekipy!
KOCHANE DZIEWCZYNY  jesteście najlepsze! Dziękuję Wam za niezapomniany weekend.
Na koniec seruję przepis na przekąskę, która pozwoli Wam szybko zregenerować siły. JaGryzki – czyli kasza jaglana na 2 gryzy.

Do you know what kind of weekends I like the most? Active ones! When after those 2 days I feel like I need to rest! I am always looking forward to Saturday and Sunday if there are some sport classes. Last weekend was the quintessence of my favourites. On Saturday: first I attended yoga class and then took part in Glamour Fitness Challenge powered by Zalando. Next day I went with about 46 (fit freak) women to an hotel close to Warsaw. We did some trainings and relaxed. Below you can see the pictures from those days. At the end I present you  a great sweet snack which immediately refuel your energy.

JaGryzki / One-bite-only ball

Składniki:
75g kaszy jaglanej
5 migdałów
2 suszone daktyle
200ml mleka sojowego
ok. 50ml wody
przyprawy: szczypta kurkumy, cynamonu i soli
posypki: wiórki kokosowe, mak
1. Kaszę ugotuj w mleku i wodzie (w razie potrzeby dodaj jej więcej). Powinna być miękka ale nie rozgotowana. Dodaj przyprawy
2. Do jaglanki dorzuć orzechy i daktyle. Całość zblenduj  na gładką masę.
3. Kiedy lekko przestygnie, formuj kuleczki. Żeby kasza nie przykleja się do dłoni, zwilżaj je wodą.
Na koniec obtocz w posypkach.
4. Schłodź – jeśli zdołasz się powstrzymać przed natychmiastowym zjedzeniem.

Ingredients:
75g millet
5 almonds
2 dried dates
200ml soy milk
about 50ml water
spices: pinch of turmeric, cinnamon and salt
toppings: coconut flakes and poppy seeds
 
1. Cook millet in water and milk. It should soft but not overcooked. Add spices.
2. Add nuts and dates. Blend into smooth mass.
3. Cool it lightly down and form balls. At the end toss them to coat with toppings.
54. Put it into a fridge and eat immediately.
Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz