[89.] “Wielkie Żarcie” czyli jedzenia, sztuka i porcelanowe szpony. Wrocław ESK 2016

Czy sztuka i użyteczność mogą iść w parze? Może jednak musimy dokonywać wyboru: albo względy użytkowe albo estetyczne? Podobne pytania zadało sobie dwoje, niezwykle kreatywnych ludzi: Krzysztof Kucharczyk i Magdalena Serafińska.Od momentu zastanawiania się, do uzyskania odpowiedzi, minęło kilka lat. Jednak warto było czekać, bo efekt jest piorunujący!



Wiecie za co kocham swoją pracę? Za to jak wspaniałe i ciekawe osoby spotykam na swojej drodze. Dwa tygodnie temu dostałam z Radia zadanie, aby nagrać wywiad z kustoszami wystawy, która ma się odbyć we Wrocławiu, w ramach Europejskiej Stolicy Kultury. Kiedy zobaczyłam tytuł: “Wielkie Żarcie”, bez dłuższego namysłu, postanowiłam zrealizować ten temat. Po zapoznaniu się z informacjami prasowymi, niewiele zrozumiałam. Jednak im więcej czytałam, żeby dobrze przygotować się do wywiadu, tym byłam coraz bardziej zafascynowana.

“Wielkie Żarcie”, to wystawy i konferencje poświęcone projektowaniu użytkowemu, w tematyce związanej z ucztowaniem. Wspomniani już wcześniej Krzysztof Kucharczyk i Magdalena Serafińska – kustosze wystawy – postanowili udowodnić, że zadaniem sztuki użytkowej, jest przede wszystkim służyć jej użytkownikom!

W ramach wydarzenia, w Barze Barbara we Wrocławiu od 15 do 22.06., odbywa się wystawa MasterGlass. Zobaczymy na niej efekty pracy studentów ASP we Wrocławiu, którzy uczestniczyli w nietypowych warsztatach, opartych na programie MasterChef. Jednak zamiast kucharzy, mamy studentów a zamiast jedzenia – szkło z uczelnianego magazynu! Naprawdę możecie się zdziwić, jakie zaskakujące przedmioty powstały pod hasłem “poczuj miętę” czy “fasola jaś’.
Kolejnym punktem składającym się na “Wielkie Żarcie”, będzie Konferencja w Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu (16.06.) Będzie ona dotyczyła dróg i postaw twórczych związanych z zagadnieniami artystycznego, a jednocześnie ergonomicznego projektowania.

Z kolei w niedzielę, w Barze Barbara odbędą się targi designu organizowane na zasadzie pop-up’u. Na miejscu będzie można kupić wyjątkową kolekcję przedmiotów vintage, nawiązującą do szeroko rozumianego tematu stołu i kultury jedzenia. Oprócz tego, dostępne będą też klasyki polskiego designu, porcelany, szkła i dekoracje domowej jadalni.

Jednak najważniejszy punkt całego wydarzenia, to wystawa “Wielkie Żarcie”. Naprawdę trudno, jedynie w kilku słowach, powiedzieć czym ona jest. Eksperyment; happening; próba konfrontacji sztuki użytkowej z jej immanentną cechą – funkcjonalnością. Jak przekonują twórcy, jest to również gra z widzem, w której zaprasza się go do świata sztuki oraz czynnego z nią dialogu. Wystawa nie dotyczy wyłącznie przedmiotów i designu, ma ona za zadanie pokazać jak w neutralnej przestrzeni, funkcjonuje sztuka.

Czy jeśli ciekawie zaprojektowany obiekt, zabierzemy ze sterylnej gabloty w galerii i postawimy na stole w restauracji, to dalej będzie eksponatem? Czy może jednak stanie się zwykłym talerzem, z którego zjemy posiłek?

Choć przyznacie, że już sam pomysł jest niezwykle fascynujący, to jeszcze nie koniec. Najlepsze wciąż przed nami. Zaaranżowanie ekspozycji, miało nastąpić podczas prawdziwej kolacji! Dokładnie tak, wczoraj wieczorem we wrocławskim barze Barbara, 30 zaproszonych gości, dokonało ostatecznego przygotowania wystawy.
W gronie tych niekwestionowanych szczęśliwców, znalazłam się również ja. Było to dla mnie tym większe wyróżnienie, że na miejscu znaleźli się jedynie ludzie z “łańcucha pokarmowego designu”: osoby odpowiedzialne za projektowanie tych rzeczy, wdrażanie, promowanie oraz na końcu, nabywanie. 

 
Wśród gości nie było wielu dziennikarzy, dlatego ta relacja jest bardzo wyjątkowa i mam nadzieję, w jak największym stopniu odda klimat Wieczoru.
Zanim zasiedliśmy do uczty, każdy z nas wylosował numerek z przydzielonym miejscem. Zaraz po przekroczeniu progu sali, poczułam ogromne zdumienie.  Zobaczyłam piękny, bogato zastawiony stół oraz półmiski z apetycznymi daniami.
Jednak dopiero w momencie gdy zajęłam swoje miejsce, dostrzegłam, że jeszcze ciekawsze niż potrawy, są naczynia w których się one znajdują!  

Nie byłabym w stanie opisać ich słowami, dlatego jestem ogromnie wdzięczna za możliwość robienia zdjęć. Starałam się uchwycić te najciekawsze “eksponaty”. No właśnie.Czy ktokolwiek z nas, miał wrażenie, że korzysta z przedmiotów rodem z galerii sztuki ? Zdecydowanie nie. Ta sztuka ożyła i stała się bardzo spójną częścią świata, który znamy – pełnego smaku, rozmów i dobrej zabawy.

Sądzę, że chyba największym zainteresowaniem cieszyły się “ceramiczne szpony”. Każdy chciał je przymierzyć i z ich pomocą, nałożyć sobie kawałek pasztetu czy porcję makaronu. O tym niebanalnym projekcie, porozmawiałam z jego autorką – studentką pierwszego roku studiów magisterskich na wydziale ceramiki i szkła, na wrocławskim ASP. Wysłuchajcie naszej rozmowy i zapamiętajcie to nazwisko, ponieważ wierzę, że o Martynie będzie jeszcze głośno!

 

 Chociaż większość naszych pogawędek dotyczyła przedmiotów, z których jedliśmy kolację, to nie mogłabym pominąć drugiego bohatera wieczoru – jedzenia. Uwierzcie mi na słowo, to była UCZTA! Stałam się niekwestionowaną fanką Szefa Kuchni.Na stole znajdowały się zarówno potrawy jarskie, jak i mięsne. Ponieważ nie jem tych drugich, nie mogę się wypowiedzieć  na ich temat. Z przyjemnością skupię się więc na daniach wegetariańskich.

Niebanalny barszcz, wymaga niebanalnej zastawy
Z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że jadłam najlepszy pasztet w życiu oraz burgera. Był on przepyszny i bardzo aromatyczny. Wprost nie mogłam uwierzyć, że taki efekt został uzyskany bez dodatku mięsa!
Specjalnie dla Was, porozmawiałam z twórcą tej sztuki na talerzu – Szefem Kuchni. Zdradził mi m.in., czym kierował się przygotowując menu oraz z jakich sekretnych składników, zrobione były burgery.

Jak wspomniałam na początku, ten wieczór był niemalże ostateczną “instalacją ekspozycji”. Dlatego też, zostawione przez nas półmiski, sztućce i poodsuwane krzesła, staną się częścią wystawy. Jest to moim zdaniem pozycja obowiązkowa dla wszystkich miłośników jedzenia i sztuki. Na zobaczenie jej macie czas do 22.06., wstęp bezpłatny. Jeśli jednak nie uda się Wam dotrzeć do Wrocławia, obejrzyjcie streaming dostępny na stronie Sztuk Wizualnych ESK Wrocław 2016.

Przed i po

Zaraz po powrocie z kolacji, natychmiast zabrałam się za przygotowanie tej relacji. Zanim jeszcze opadły emocje, chciałam jak najdokładniej spisać wszystko to, co zobaczyłam i skosztowałam. Przez cały wieczór, czułam się bardzo komfortowo, mogłabym niemal rzec swojsko. Co ciekawe, dopiero teraz uświadomiłam sobie dlaczego.
Zapewne nie wiecie, ale moją ulubioną bajką z dzieciństwa jest “Alicja w Krainie Czarów”, nakręcona przez Disney w 1951r.  Dzisiaj, po niemal 21 latach życia, poczułam się jak ona. Trafiłam na wspaniałe przyjęcie nieurodzinowe u Królika i Kapelusznika. Życie smakuje i jest PIĘKNE!

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz