[72.] Pstrąg łososiowy na parze, czyli zmora wegetarian

Dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami pewną refleksją. Zwykle tego nie robię, jednak tym razem chcę skorzystać z tego, że jest to mój blog i mogę zabrać głos.

Chodzi o wegetarianizm. Od jakiegoś czasu widać rosnący trend na wszystko co wegetariańskie a najlepiej wegańskie.
Jak dobrze wiecie, w czerwcu zeszłego roku postanowiłam zupełnie zrezygnować z drobiu, wołowiny i wieprzowiny. Wciąż jednak od czasu do czasu, jem ryby. Z tego powodu, kilkukrotnie zdarzyło mi się już być posądzoną o podszywanie się pod wegetariankę. 

Dlatego też postanowiłam napisać ten post. Nie chcę się tłumaczyć, tylko podzielić moimi przemyśleniami. Nigdy nie ukrywałam, że jem ryby a z pozostałych gatunków mięsa, nie zrezygnowałam z powodów etycznych. Zauważyłam po prostu, że bez nich mam więcej energii i czuję się lepiej. Jednocześnie prawdą jest, że bardzo chętnie sięgam po przepisy wegańskie a to dlatego, że muszę unikać nabiału. Nigdy nie zależało mi, żeby na siłę przynależeć do jakiejś “grupy”, udawać kogoś kim nie jestem.

Mogę na pewno stwierdzić, że od zeszłego roku nabrałam więcej empatii do zwierząt i teraz te powody “etyczne” zaczynają do mnie przemawiać. Inaczej patrzę na zwykłe ptaki za oknem czy skaczącego królika. Traktuję ich jak małych przyjaciół, ale jednocześnie nie osądzam żadnej osoby, która je mięso. Moim zdaniem, jest to wybór każdego z nas. {Choć po następnych słowach, być może zostanę zlinczowana przez “prawdziwych” wegetarian, ale jak już wspomniałam jest to miejsce, gdzie mogę swobodnie wygłaszać swoje opinie.} Ludzie od zawsze jedli zwierzęta, tak jak one jedzą inne, słabsze gatunki. Jest to naturalna kolej rzeczy. Dlatego to czy jemy mięso czy nie musi być własnym, świadomym wyborem – zgodnym z własnym sumieniem.
Dla mnie słowo sumienie jest tutaj kluczowe. Dlaczego?
Ponieważ jedząc ryby, nie mam wyrzutów sumienia. Być może kiedyś się to zmieni i podobnie jak zrezygnowałam z kurczaka (“Zjedz, przecież to nie mięso”), odstawię też ryby. Jak najbardziej rozumiem wegetarian, bo przecież jak inaczej nazwać to co jemy z ryby – niż mięsem. Z tego powodu zdecydowanie powinnam przestać je jeść, ale wiecie co?
Wówczas spełniłabym tylko oczekiwania innych osób a nie swoje. Nie byłaby to decyzja zgodna z MOIMI obecnymi przekonaniami. Tak, uwielbiam sojowego schabowego, burgery z ciecierzycy i czerwoną fasolę wyjadaną prosto z puszki, ale oprócz tego od święta zjem śledzie przygotowane przez moją mamę i sushi zamówione ze znajomymi na mieście.Na koniec chciałabym tylko dodać, że moim zdaniem wegetarianizm jest wspaniałym wyborem a życie bez mięsa jak najbardziej jest możliwe, jednak na te chwilę nie jest to moja droga.
Więc jeśli i Ty lubisz wejść do wegańskiej knajpki choć nie stronisz od mielonego mamy, nie musisz czuć się gorszy! Najważniejsze, że działasz zgodnie ze swoim sumieniem, a to że od czasu do czasu zamienisz mięso na soję, to tylko lepiej!Cieszę się, że podzieliłam się z Wami tą refleksją. Na pewno kontrowersyjną, ale przynajmniej szczerą. Na koniec zapraszam Was na danie godne 5 gwiazdek Michelin.

Pstrąg łososiowy z warzywami

Składniki:

około 150g filet z pstrąga łososiowego
kawałek dyni ( u mnie piżmowa)
kawałek cukinii
garść roszponki
kilka pomidorków koktajlowych
1 łodyga selera naciowego
sos balsamiczny (u mnie pomarańczowy)
przyprawy: pieprz, sól, suszony czosnek, rozmaryn i bazylia (ja użyłam mieszanki E-condimenta – rozmarynowy mix do warzyw)*

1. Dynię obierz z twardej skórki i pokrój na kawałki. Cukinię pokrój w grube plastry. Dokładnie umyty i osuszony filet dopraw przyprawami.

2. Ja swoje danie przygotowałam w Thermomixie, jednocześnie gotując na parze rybę i warzywa. Jeśli również macie możliwość gotowania na parze, to gorąco Was do tego zachęcam. Jeśli nie, rybę ugotuj w wodzie. Wówczas pamiętaj by użyć trochę więcej przypraw. Dynię możesz poddusić z cukinią lub upiec.
3. Gotowego pstrąga przełóż na talerz. Połóż roszponkę, pokrojony seler i pomidorki. Dodaj resztę warzyw i polej sosem balsamicznym.

*Odnośnie mieszanki E-condimenta, którą dostałam na ostatnim treningu, mam do niej pewne zastrzeżenia. Otóż zawiera dość dużo soli. Jest smaczna i wzbogaca smak potraw, ale na pewno nie używałabym jej w nadmiarze. Sama kompozycja, choć przeznaczona do warzyw, doskonale skomponowała się z rybką 🙂

Print Friendly, PDF & Email

4 myśli na temat “[72.] Pstrąg łososiowy na parze, czyli zmora wegetarian

  1. Podzielam Twoją opinię – to wybór każdego z osobna i nikomu nic do tego. Po prostu trzeba uszanować decyzję drugiej osoby. A co do dania – wygląda apetycznie, pstrąg wśród mojej rodziny taką złą opinią się szczyci, a jednak widać, że coś smacznego można z niego wykombinować 🙂

  2. Jeśli pstrąg jest na czarnej liście, to z łatwością można zastąpić go inną rybką – niemal identyczny będzie łosoś.
    Pozdrawiam serdecznie! 🙂

Dodaj komentarz