[56.] Jedyny internetowy KLUB FITNESS

Jak ja kocham Ryan Air. Naprawdę! Od kiedy pamiętam zawsze miałam z nimi jakieś nieprzyjemne historie.Siedzę właśnie na lotnisku i czekam na mój opóźniony lot. Lepiej pominę całą sytuację, bo i tak mam łzy w oczach…
Zamiast tego, korzystając z nadmiaru wolnego czasu, postanowiłam napisać post, do którego zbierałam się już od bardzo dawna.
Jak pewnie wiecie, ćwiczę głównie w domu. Zaczynałam od Mel B, próbowałam GymBreak, jednak najczęściej włączam filmiki Ewy Chodakowskiej i Ani Lewandowskiej.
Zauważyłam, że w sieci nie ma wielu recenzji wszystkich (albo chociaż większości) treningów. Pomyślałam, że skoro sama kiedyś szukałam podobnych informacji, to być może przyda się ona również komuś innemu.
*Niektóre treningi będę opisane bardziej dokładnie. Wynika to z tego, że część z nich wykonuję bardzo często i mogę powiedzieć o nich więcej. Inne natomiast ćwiczyłam już jakiś czas temu i uzupełnię o nich informację, jak tylko do nich wrócę. 🙂
Panie i Panowie, tak oto uwięziona w hali odlotów, robię mój subiektywny przegląd treningów. Szykujcie się na długą i intensywną podróż. Uwaga, odlatujemy!

 1. Skalpel

Jest to absolutny klasyk klasyków! Jestem przekonana, że większość osób, które rozpoczynało lub rozpoczyna swoją przygodę z Ewą Chodakowską, zaczyna od tego zestawu.
Doskonale pamiętam mój pierwszy raz. Wykonałam wszystkie ćwiczenia, jednak ze zdecydowanie mniejszą liczbą powtórzeń i z pewnością – pozostawiającą wiele do życzenia techniką.
Po 40 minutach, cała czerwona i mokra, padłam na matę. Kiedy ponownie złapałam oddech, chciałam zejść na dół do salonu. Te 15 schodków prawie mnie pokonało! Ogromne zakwasy na drugi dzień były najlepszym dowodem na mój kompletny brak formy.Następnego dnia, kiedy mogłam ponownie ruszać kończynami, od razu odpaliłam video.
I tak zaczęła się moja, wciąż trwająca przygoda.
A teraz do rzeczy. Tak naprawdę, Skalpel nie jest trudnym zestawem. Jego zadaniem jest przede wszystkim modelowanie sylwetki, a nie spalanie tłuszczyku.
Trening nie rozpoczyna się typową rozgrzewką. Co prawda pierwsze ćwiczenia mają w łagodny sposób przygotować nas do dalszej części, jednak bardzo płynnie łączą się z właściwym treningiem, więc trudno jednoznacznie powiedzieć kiedy kończymy rozgrzewkę.
Wszystkie ćwiczenia wykonujemy jedno po drugim. Nie ma żadnych przerw pomiędzy. Moim zdaniem najmocniej pracują tutaj nogi – wykroki, przysiady i pogłębianie.
Nie znajdziemy tutaj elementów cardio.
Pod względem intensywności cały trening oceniam na 7/10. Warto go wykonywać, gdy chcecie wymodelować swoje ciało i być może, na następny dzień, poczuć zakwasy.

Turbo spalanie

Jest to drugi z 3 treningów, dzięki którym Polki dowiedziały się o Ewie. Wszystkie charakteryzują się  m.in. tym, że nie ma zegara.  Nie jest to wielka wada, choć dobrze, że pojawia się on w późniejszych treningach. Dzięki niemu wiemy ile jeszcze czasu zostało do końca ćwiczenia.
Przygotujcie się na pot i spalanie. Trening rozpoczynany rozgrzewką, która poprzedza intensywne 35min.
Dlaczego trenerka zdecydowała się na nazwę Turbo? Moim zdaniem dlatego, że nie możemy liczyć na żadną przerwę w trakcie. Wykonujemy 9 rund. Każda z nich składa się z 2 ćwiczeń wykonywanych 3 razy. Wszystko, jak zwykle, kończy się stretchingiem.
Oceniam ten trening na 9/10. Naprawdę mamy szansę się zmęczyć. Liczne podskoki i deski gwarantują nam  wzmożoną dawkę endorfin na koniec.

Killer

Cóż mogę powiedzieć..? Tak naprawdę wystarczy sama nazwa. Jest to 3.(z najstarszych) zestawów Ewy i moim zdaniem, wciąż najmocniejszy! Zaczynamy bardzo intensywną rozgrzewką i od razu przechodzimy do pierwszej (z trzech) rundy składającej się z 4 ćwiczeń, powtórzonych trzykrotnie. Zaraz potem rozpoczynamy około 4 minutowe cardio, pełne pajacyków, podskoków i tupania nóżkami… Ponownie bez żadnej przerwy przechodzimy do 2. rundy, także zakończonej cardio i resztą sił dobiegamy do 3. i już ostatniego, bloku. Całość kończy (jak zwykle w przypadku Chodakowskiej) mało dopracowane rozciąganie.
Muszę przyznać, że robiłam ten trening jedynie kilka razy. Przez bardzo długi czas w ogóle się do niego nie zbliżałam, bo wiedziałam, że nie mam jeszcze dostatecznie dobrej kondycji. Później kiedy wreszcie poczułam, że dam radę byłam trochę rozczarowana. Oczywiście nie intensywnością – chyba nie mogła być większa. Po prostu strasznie mi się dłużył. Tak naprawdę jest dość monotonny, wiele razy powtarzamy te same ćwiczenia.
Teraz, przy okazji pisania tej recenzji, stwierdziłam, że chętnie znów się z nim zmierzę. Więc możecie oczekiwać niedługiego odświeżenia wątku 🙂
Całość oceniam na 10/10. Cardio w pełnym znaczeniu tego słowa!

Ekstra figura

Ten zestaw powstał przede wszystkim z myślą o kobietach, które chcą się pozbyć cellulitu. Trudno jest mi stwierdzić czy rzeczywiście jest on jego pogromcą, ponieważ nigdy nie wykonywałam go regularnie oraz nie mam cellulitu, ale jedno mogę powiedzieć. Zdecydowanie bardzo mocno koncentruje się na nogach. Pamiętam, że mój pierwszy raz nie był prosty, jednak z każdym kolejnym szło już znacznie prościej.
Zaczynamy bardzo przyjemną rozgrzewką. Następnie czeka nas 5 rund po 3 ćwiczenia (wykonywane przez 30s) razy 3. Pomiędzy każdą rundom mamy 60s przerwy.  Zdecydowanie najbardziej intensywna jest trzecia część. Kiedy już ją przeżyjemy, robi się znacznie łatwiej.
Ocena intensywności to 7/10. Nie mamy tutaj cardio, skupiamy się na modelowaniu. Jednak bez obaw, oddech na pewno przyspieszy chociaż na chwilkę 🙂

Body express

Jest to o tyle wyjątkowy program, że oprócz Ewy, ćwiczą z nami jeszcze dwaj panowie. Każdy z nich wykonuje ćwiczenie o innym stopniu zaawansowania, dlatego każdy znajdzie coś dla siebie. Body express jest dość dziwnym treningiem. Niby stylizuje się na cardio, ale szczerze powiedziawszy intensywność (nawet przy wykonywaniu najbardziej zaawansowanej wersji wersji) jest niska. Z drugiej strony nie modelujemy też sylwetki tak jak w Skalpelu.
Zaczynamy standardowo rozgrzewką. Następnie mamy 5 rund. Każda z nich jest oddzielona od siebie 1-minutową przerwą. 1 runda składa się z 3 ćwiczeń (pomiędzy nimi jest 10s na zamianę pozycji) powtórzonych 3 razy. Plus znowu po każdych 3 ćwiczeniach 20s. przerwy. Trochę to zawiłe więc postaram się to jaśniej objaśnić.
Przykład jednej rundy: (ćwiczenie -10s- 2. ćwiczenie -10s – 3. ćwiczenie )20s (ćw-10s-2.ćw- 10s. -3.ćw) 20s (ćw.-10s-2.ćw-10s-3.ćw). I kolejna runda (łącznie jest ich pięć).
Jak sami widzicie, naprawdę niewielka intensywność. Kończymy całkiem dobrym stretchingiem, który wykonuje jeden z panów.
Ocena: 6/10. Polecam go Wam jeśli jesteście dopiero na początku swojej przygody z fitnessem, lub po prostu macie jeden z tych dni, kiedy chcecie poćwiczyć, ale zwyczajnie brak Wam sił na porządny trening.

Detocell Academy

 Trening jest dostępny na YT i powstał dla Detocell Academy. Chociaż wygląda bardzo niewinnie, na pewno podwyższy nam nieco puls. Przyznaję, że trochę już o nim zapomniała. Pisząc ten tekst zdecydowałam jak najprędzej go odpalić, dlatego być może podzielę się z Wami wkrótce moimi nowymi przemyśleniami.
Zaczynamy dość umiarkowaną rozgrzewką. Następnie przechodzimy do 1 minuty cardio, a następnie wykonujemy 2 ćwiczenia po 30s. Całość powtarzamy i przechodzimy do kolejnej rundy. W sumie jest ich 5. Kończymy stretchingiem.
Ocena to 8/10. Trening trwa tylko 30min, ale brak przerw sprawia, że szybciej zabije nam serce.

Turbo wyzwanie

Nie nie, to nie pomyłka. Trening musiał być nagrany zaraz po (lub przed) wcześniejszym. Jednak jest to już coś innego. Przyznaję, że bardzo lubię ten zestaw. Przede wszystkim bardzo szybko mija nam czas.
Wykonujemy 8 rund. Każda z nich składa się z 4 (20s) ćwiczeń, powtórzonych 2 razy. Pomiędzy ćwiczeniami mamy 10s, ale faktycznie wystarczają one jedynie na zmianę pozycji.
Jest to, jak już wspomniałam, bardzo przyjemny zestaw, który ze względu na dużą dynamiczność i zmieniające się często ćwiczenia, zupełnie się nie dłuży. Nim się zorientujemy, słyszymy legendarne słowa “Już po krzyku”.
Mamy tutaj trochę cardio – burpees itd jednak, moim zdaniem, powoduje ono bardziej wyrzut energii niż jej ubytek 🙂
Ocena intensywności to  7/10. Polecam Wam ten zestaw kiedy macie ochotę na lekką zadyszkę lub nie chce się Wam ćwiczyć (tak szybko mija, że nie zdążycie kręcić nosem).

Model look

Jak na modelkę przystało, musiałam spróbować 😀 Jest to zdecydowanie wyjątkowy zestaw, jedyny w którym Ewa używa dodatkowego obciążenia (ciężarków). Zaczynamy rozgrzewką – choć lepiej pasowałoby – rozciąganiem. Trening składa się z 5 rund (oddzielonych 1minutową przerwą), każda po 3 ćwiczenia x 3. Ciężarków o wadze 0,5-1kg, używamy w trzech rundach.
Jeśli chodzi o wysiłek, to mogę ocenić na 3/10. Myślę, że ten zestaw może w jakimś stopniu wymodelować sylwetkę, choć na pewno nie w spektakularny sposób. Spokojnie możemy go wykonywać w dni, normalnie wolne od treningów.

Skalpel wyzwanie

Ponownie modelujemy sylwetkę! Podobnie jak w przypadku pierwszej odsłony, trening ten podniesie nam puls i zmusi mięśnie do pracy. Tym razem zestaw jest jakby bardziej podzielony na bloki. Zaczynamy od nóg. Muszę przyznać, że w tym konkretnym przypadku, rozumiem używane przez trenerkę słowo “palą”. Tak, moje nogi palą! Szczególnie po licznych przysiadach.
Zaraz potem przechodzimy do pozycji deski, która również nie daje nam odpocząć. Zawsze w tej serii przypominam sobie, że mam słabe ręce, ale Kochani – trening czyni mistrza! Kiedy już to przeżyjemy, robi się znacznie łatwiej. Tylko boczki, pośladki, plecy i koniec 🙂 Jest to jeden z nielicznych treningów, w którym ćwiczenia rozliczane są na powtórzenia a nie czas. Przyznam, że nie jestem fanką takiego rozwiązania.
Moja ocena to 7/10. Zawsze wykonuję ten trening, kiedy chcę poczuć pracę nóg i pośladków. Brak tutaj jednak porządnych ćwiczeń na brzuch.

Secret

Pilates! Jeden z moich ulubionych zestawów. Jest to coś, co doskonale wpływa zarówno na mój umysł jak i ciało. Wykonuję go w dni, kiedy chcę się wyciszyć lub po prostu nie mam siły by ćwiczyć, np. przez przeziębienie.
Tutaj Ewa wprowadza nas w świat pilatesu. Od samego początku wykonujemy ćwiczenia na macie i bez skarpetek! 😀 Nie ma żadnych podskoków, przysiadów czy pajacyków. Pracuje natomiast nasz brzuch, pośladki, plecy i wspominane często w nagraniu, mięśnie głębokie. Zanim stwierdzicie, że wieje nudą – koniecznie spróbujcie! Możecie się miło zdziwić i być może nawet poczuć zapomniane mięśnie.
Dodam jednak, że podczas pierwszych ćwiczeń na brzuch, osoby mające problem z karkiem, powinny szczególnie uważać. Trenerka proponuje skorzystanie z ręcznika.
Dla mnie najtrudniejsze są ćwiczenia w pozycji deski, ponieważ jak już wspomniałam, mam dość słabe ręce.
Ocena intensywności to 6/10. Niepozorny zestaw, ale naprawdę wspaniale na nas wpływa.

Karate Cardio

Mój obecny numer jeden!! Myślę, że może pozbawić go podium jedynie kolejna część – Military, jednak tej płyty jeszcze nie kupiłam. Muszę przyznać, że przez bardzo długi czas byłam sceptyczna w stosunku do Ani Lewandowskiej. Nigdy wcześniej z nią nie ćwiczyłam a do zasad jej diety, podchodziłam z ogromną dozą nieufności. Jednak ten trening zmienił wszystko.
Kupiłam go z ciekawości, kiedy był dodatkiem do Vivy. Były to jedne z lepiej zainwestowanych pieniędzy w zeszłym roku.
Mija już pół roku od kiedy nabrałam ogromnej sympatii do Ani. Coraz częściej wprowadzam w życie jej wskazówki dotyczące żywienia, m.in o niełączeniu białek z węglowodanami. A także chętnie obserwuję jej Fb i akcje w których bierze udział. Nie odpuściłam także otwartego treningu, który organizowała we wrześniu w Wilanowie.
Teraz jednak czas na konkrety.
Karate Cardio daje nam szansę poczucia się, choć przez chwilę, jak prawdziwy karateka lub bokser. Wykonujemy, często znane nam ćwiczenia w zupełnie nowych wersjach. Mamy liczne wykopy, boksowanie i gardy.
Trening składa się z 4 rund oddzielonych od siebie 1minutowym cardio – pajacykiem z boksowaniem. Na każdą rundę składają się 2 bloki po 4 ćwiczenia (trwające 60s). Nie ma jednak mowy o nudzie, ponieważ każdy drugi blok oferuje nam, wykonane wcześniej ćwiczenia, w utrudnionej wersji, np. jeśli w pierwszym bloku robiliśmy przysiady to w drugim – dodamy do nich wykopy.
Oprócz Ani, ćwiczy z nami jeszcze pięć osób z jej Teamu. Jedna z nich – Marta – wykonuje łatwiejszą wersję podanych ćwiczeń. Wszystkie są dokładanie pokazane i objaśnione. Na początku, z pewnością nie raz, będziecie zatrzymywać płytę, żeby dłużej przypatrzeć się niektórym ruchom. Jednak bez obaw, z czasem nic co związane z karate, nie będzie Wam obce 😀
Pamiętam, że za pierwszym razem miałam ochotę wyłączyć już po dynamicznej rozgrzewce. Teraz spokojnie daję radę do samego końca, choć z pewnością nie udaje mi się zrobić aż tylu powtórzeń co trenerka.
Moja ocena to 9/10. Zdecydowanie mamy cardio i podwyższony puls! Myślę jednak, że pod względem intensywności nie dorównuje Killerowi a poza tym narazie 10 rezerwuję dla Military* 🙂
I dotrwaliśmy do końca! Mam nadzieję, że skorzystacie z moich spostrzeżeń i już nie będziecie mieli wymówki, że nie ma treningu odpowiadającego Waszej kondycji.

 

Zobacz także: Internetowy klub fitness vol. 2

Print Friendly, PDF & Email

5 myśli na temat “[56.] Jedyny internetowy KLUB FITNESS

Dodaj komentarz