[43.] Kto rano wstaje… ten ziewa?

Jesienne poranki mogą być najtrudniejszą porą w ciągu dnia. Dotyczy to szczególnie tych, którzy nie są rannymi ptaszkami. Niezależnie od tego, do której grupy Wy się zaliczacie, warto dołożyć trochę wysiłku i w dobrym humorze rozpocząć dzień. 
Ja akurat kocham wczesne wstawanie (choć dopiero od około 3lat), za to o nocnych imprezach nie ma mowy.. (haha na pewno nie ułatwia to życia moim znajomym, przepraszam 😀 ).
Dzisiaj chcę się podzielić  z Wami kilkoma sposobami na to, aby pobudka o godzinie 7 czy nawet 6, nie przekreśliła reszty dnia. 

1. Budzik

Umówmy się w 90% przypadków to właśnie dźwięk budzika słyszycie jako pierwszy. Dobrze, gdy jest to przyjemny motyw, który wywoła u Was uśmiech. Z przyjemnością będziecie oczekiwać, żeby usłyszeć go co ranek. To był pierwszy krok, który podjęłam przekonując się do wczesnego wstawania.Jeśli sądzicie, że żartuję i nie ma takiej piosenki, która sprawiłaby, że człowiek czeka na budzik… to nie, nie żartuję.
To właśnie początek tego utworu zachęca mnie, żeby wyjść spod ciepłej kołderki. Musicie przyznać, że dzień zapowiada się magicznie!
 Jeżeli, aby obudzić Was potrzebny jest wybuch bomby.. to na pewno motyw z Harrego Pottera, nie wiele zdziała. Wówczas musicie liczyć albo na cierpliwych kumpli lub mamę, albo na technologiczne gadżety. Wybór jest całkiem spory. Od układania puzzli do ratowania pieniędzy, które możecie stracić jeśli nie wstaniecie wystarczająco szybko. 

2. Ruch

Na pewno ostatnią rzeczą, na którą macie ochotę kiedy już pożegnacie się z miękką poduszką, jest ruch. Tutaj przyznaję Wam rację, chociaż to właśnie poranna gimnastyka pozwoliła przetrwać mi czas, kiedy na dworze temperatura spadła do 7 stopni, a kaloryfery wciąż pozostawały zimne. 

Prosto spod kołdry, chwytałam za hula hop i przez 20 minut (po 10 na stronę) kręciłam przy akompaniamencie ulubionego radia.. Tak, Czwórki Polskiego Radia :)) 
Następnie robiłam 8 minutowe kardio i jeśli czas pozwalał, przez kolejne 15 minut ćwiczyłam z ciężarkami. 
Po takim mini treningu, natychmiast robiło się ciepło i właśnie wtedy wskakiwałam pod zimny prysznic. Gdzie tu logika?! Ha! zimny prysznic, jak żaden inny dodaje energii a wyjście spod niego nie jest tak trudne, jak w przypadku gorącego 🙂

3. Śniadanie mistrzów

Żaden budzik czy trening nie poprawia humoru tak bardzo jak śniadanie! U mnie oczywiście króluje owsianka (zawsze i wszędzie). Dlatego mam dla Was kilka jesiennych propozycji. 
healthy, breakfast, oatmeal, gluten free
Chilli, cynamon, pestki dyni i słonecznika, świeży starty imbir i pure z dyni
healthy, breakfast, oatmeal, gluten free
Mak, cynamon, tahini (pasta z sezamu) i borówka amerykańska, mleko sojowe
healthy, breakfast, oatmeal, gluten free
Siemię lniane, cynamon, świeży starty imbir, gałka muszkatołowa, goździki, banan, kawałki pieczonej dyni, mleko sojowe

healthy, breakfast, oatmeal, gluten free
Awokado, chilli, szczypta soli, gałka muszkatołowa, zmiażdżone ziarenka anyżu, podprażone wiórki kokosowe, mleko sojowe. 
Owsianka wytrawna z pysznym, dojrzałym awokado, które dostałam wczoraj, pod Pałacem Kultury i Nauki,  w ramach akcji nie marnowania jedzenia. Dziękuję serdecznie i zgodnie z podpisaną deklaracją, zobowiązuję się nie marnować żadnej żywności! 🙂
Na sam koniec chcę jeszcze dodać, że nie ma złych poranków, jest tylko złe nastawienia. Do zestawu obowiązkowego dodałabym jeszcze ulubioną muzykę i kubek ciepłej kawy lub herbaty (lub jedno i drugie :)). Teraz, kiedy zdradziłam Wam moje sekrety pozostaje mi tylko życzyć dobrych poranków!

Sposób na dynię 2015

Print Friendly, PDF & Email

2 myśli na temat “[43.] Kto rano wstaje… ten ziewa?

Dodaj komentarz